Jak to się zaczęło?

Postanowiłam, że napiszę jak to się wszystko zaczęło :) 
Od jakichś dwóch lat, co jakiś czas robiłam zdjęcia lustrzanką. Zdjęcia były dobre. Ale używałam jej naprawdę rzadko. Raz na ruski rok zrobiło się dwa, trzy zdjęcia. Jednak we wrześniu w moich rękach pojawił się nowy telefon, z dobrym aparatem, który odkryłam niespełna miesiąc po jego nabyciu. Robiłam kilka zdjęć, potem kilkanaście, aż w końcu po kilkadziesiąt w miesiącu. Po paru miesiącach na moim komputerze pojawiło się ich ponad 2600. Dopiero po robieniu zdjęć telefonem odkryłam w sobie ogromną pasję, która tętni we mnie z każdym dniem coraz mocniej :) Gdy robię zdjęcia, nie patrzę na to, która jest godzina, ile czasu zajęło mi ich robienie. Wtedy czas odchodzi w zapomnienie. Jestem ja i telefon, lub aparat (mojej Mamy). Zdjęcia robię i robić będę! :D Nie mam zamiaru się z tym rozstawać. Dopiero zaczynam i nie boję się tego, co będzie dalej. Mam świadomość tego, ile nauki mnie czeka i ile muszę pracy jeszcze włożyć w tą pasję, ale wierzę, że dam radę. Jeśli człowiek czegoś bardzo chce, to osiągnie to, prędzej czy później. Ja wiem, że po jakimś czasie pracy z aparatem, osiągnę to co chcę. Opanuję podstawy i zasady fotografii, oraz będę kształcić się w tym kierunku :)

1 komentarz: