wtorek, 13 października 2015

Minęło już 2 lata...


"To ten dzień, w którym pierwszy raz zrobiłam tak dużo zdjęć. To ten dzień, w którym podobały się one mnie, jak i moim rodzicom. To ten dzień. Wtedy się wszystko zaczęło."
~ 13.10.2013r.

Dokładnie 2 lata temu zaczęła się cała ta przygoda. W zakładce "o mnie" możecie dowiedzieć się, że robię zdjęcia od października 2013 roku. Tego dnia zrobiłam wiele zdjęć, jednak Wy zobaczycie tylko kilka. Następnie pokażę Wam, jak na przestrzeni czasu wszystko się zmieniało, zdobywałam wiedzę, a moje zdjęcia stawały się coraz lepsze.

Było to słoneczne, późne popołudnie. Słońce powoli zmierzało ku horyzontowi. Spodobała mi się brzózka, która była oblana pomarańczowym światłem. Jedno zdjęcie, drugie, trzecie, czwarte... "Kurcze, to nie jest takie złe. Podoba mi się".  Przypominam, lub informuję tych, którzy jeszcze nie wiedzą - swoje pierwsze zdjęcia robiłam telefonem.



Rany, pamiętam, jak ja lubiłam te zbliżenia... Do tej pory je lubię, ale wtedy moje zdjęcia składały się tylko z nich. 



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

To było kiedyś. A co jest teraz?












Ja widzę ogromny postęp. I wiecie co? Jestem z siebie dumna, a co!
Przez te 24 miesiące zebrałam dość dużo wiedzy, nauczyłam się obsługiwać Photoshopa, a muszę przyznać, że to bardzo pomocna umiejętność i mam jakieś doświadczenie.
Nieduże, ale jednak jest :)
Teraz jestem tu. Podoba mi się to, ale czuję niedosyt. Chyba chcę więcej.

poniedziałek, 5 października 2015

Jesienny czas.


Niebo płacze, a z rynny szaleńczo spływa woda. Wiatr delikatnie głaszcze gałęzie drzew, od czasu do czasu szarpiąc nimi wściekle. Wszystko jest mokre. Niby nastrój powinien być melancholijny, przygnębiający. A ja to lubię. Typowa pogoda dla jesieni.
Wtedy mogę zrobić sobie gorącą herbatę, położyć się na łóżku, wziąć książkę i zagłębić się w magiczną historię Harrego, Rona i Hermiony z Hogwartu.
Tak, kocham jesień. 


Witam Was z wielkim uśmiechem na twarzy. Parę dni temu zaczęła się moja ulubiona pora roku. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Kiedy już kończyły się wakacje i powoli nadchodziła szkoła, myślami byłam kilkanaście dni do przodu. Nie mogłam doczekać się spadających liści z drzew, które potem szeleszczą pod butami. Chowających się w nich kasztanów. Wyczekiwałam widoków, które zmieniały kolor swojego płaszcza. Słońca, które leniwie zachodziło za horyzont. 





Udało mi się nawet dorwać pszczoły.
A czy Wy lubicie jesień? :)