niedziela, 23 sierpnia 2015

Wrzosowisko


Cześć Kochani! 

Dziś przychodzę do Was ze zdjęciami portretowymi. Po 3 miesiącach postanowiłam znowu podejść do tej sprawy. Poczytałam trochę, dowiedziałam się jakie błędy robiłam i teraz już mniej więcej wiem, co fotografowałam źle. Jest trochę lepiej, a przynajmniej tak mi się wydaje. Wczoraj przed obiektywem stanęła moja przyjaciółka - Kamila. Znamy się 5 lat, więc w swoim towarzystwie czułyśmy się swobodnie. Na naszych pierwszych wspólnych zdjęciach byłyśmy rok temu. Wyszło, jak wyszło, byłam zielona, ale cii... Teraz okazja, by uchwycić w kadrze Kamilę, przydarzyła mi się drugi raz z czego bardzo się cieszę. Cała sesja trwała 1,5h. Pomysłów nam nie brakowało przez ten czas. "Włożę Ci te kwiatki za ucho", "weź to przytrzymaj tak. O! Trzymaj!", "usiądź sobie tam. Tak, w tych krzakach". Takie i podobne zwroty można było usłyszeć na naszej sesji. Generalnie zdjęcia miały odbyć się w kompletnie innym otoczeniu, ale że wybrane przez nas miejsce było zajęte przez kogoś innego, postanowiłyśmy się nie poddawać i poszukać czegoś ciekawszego. Szczerze napiszę, że jestem zadowolona z naszego spontanicznego wyboru, bo gdybyśmy tą sesję zrobiły na stacji, to nie byłoby takich efektów, jakie osiągnęłyśmy na polnej ścieżce ze wspaniałym zachodem słońca. Bez zbędnego przedłużania, zapraszam do oglądania fotografii :)






















Backstage:


mod. - Kamila Z.
fot./edit - Asia Szczepaniak Photography

Jeszcze raz dziękuję za zdjęcia! :*

piątek, 21 sierpnia 2015

Bądź uśmiechniętym człowiekiem, a wszystko stanie się łatwiejsze.

Dzisiaj przychodzę do Was z postem o dość nietypowym tytule. Nigdy na moim blogu nie pojawił się wpis, którego nazwa jest długa i kompletnie nie wyjaśniająca tego, co się w nim znajduje. Bo nie wiadomo, czy tu znajdą się tylko słowa, czy może wyłącznie zdjęcia, które tłumaczą wszystko. Każdy niekiedy ma takie chwile, kiedy musi się komuś wygadać. Ja też - i zrobię to teraz, przy Was. W te wakacje jestem szczęśliwym człowiekiem. Wciąż się uśmiecham, problemy odpycham ręką na bok mówiąc, że teraz nie mam na nie czasu. Wychodzę z przyjaciółmi, a wracam do domu z bolącym brzuchem (ze śmiechu oczywiście!). Często mam ubaw sama z siebie - dystans do własnej osoby! Jestem na TAK. Jeżeli go masz, jesteś na wygranej pozycji. Człowiek z dystansem, jest znacznie szczęśliwszy od tej, która go nie posiada. Jeżeli potrafisz śmiać się z własnego upadku, wtopy, to mogę Ci przybić piątkę. Osobiście często zanoszę się głośnym śmiechem, nie mogąc złapać oddechu i łapiąc się za brzuch, kiedy widzę, że zrobiłam coś głupiego. Najczęściej potykam się o własne nogi, bo jestem straszną niezdarą - najgorzej jest na schodach, ale co z tego? Śmieję się. Wypadek na ulicy - obdarte kolana, łokcie, krew się leje. Co robię? Nie, nie płaczę z bólu. Płaczę ze śmiechu. Mam ubaw z tego, jaką łamagą jestem. Nie wierzysz? To historie oparte na faktach.
Ludzie często mówią mi pewną rzecz - "lubię Cię za Twój dystans do siebie" - dzięki! :) Nawet nie wiesz, ile razy byłam w sytuacjach, w których najadłam się ogromnego wstydu, ale zauważyłam, że ludziom z dystansem jest łatwiej takie chwile przechodzić. I właśnie to mnie nauczyło tego, by śmiać się z moich wstydliwych sytuacji. Mój wpis ma na celu pokazanie Wam, że można być szczęśliwym człowiekiem bez względu na to, w jakiej sytuacji jesteście. Możecie być uśmiechnięci zawsze i wszędzie. Tego Wam nikt nie zabroni. Akurat moje szczęście w tegoroczne wakacje   dopełnia spędzanie czasu nad wodą, a uwierzcie mi, że bardzo lubię to robić. I nie mówię tutaj o kąpaniu się, choć tym też nie pogardzę. Bardziej mam na myśli siedzenie nad wodą, patrzenie na nią i po prostu odpłynięcie w swój świat. Najpiękniej jest przy zachodach słońca, które uwielbiam. Wtedy uśmiecham się sama do siebie. Czy nieprawdą jest to, że gdy człowiek jest uśmiechnięty, to wszystko łatwiej przychodzi? Jeżeli w każdej sytuacji będziecie dobrej myśli, gwarantuję Wam, że będzie znacznie lepiej.

Bo najważniejsze w życiu, to bycie szczęśliwym. 

A teraz pytanie do Was - czy jesteście szczęśliwi? Jak mijają Wam ostatnie dni wakacji?
Piszcie w komentarzach! :) 
A żeby tutaj nie było tak pusto, wstawiam słoneczne zdjęcia z zeszłorocznych wakacji :)







sobota, 8 sierpnia 2015

Wodne szaleństwa

Cześć! :)
Pierwsze co chciałabym tu napisać, to to, że 1 sierpnia minął dokładny rok od założenia tego bloga. Tak! Mój blog ma już rok. Nie wiem, kiedy te 12 miesięcy minęło, ale chciałam Wam podziękować za to, że tu ze mną jesteście, bo bez Was cała ta strona by nie istniała. Za ten czas na blogu uzbierało się:
~ 41 obserwatorów,
~ 544 komentarzy,
~ 6796 wyświetleń,
oraz
~ 56 postów.

Wracając do tematu posta...

Dziś mam dla Was zdjęcia pokazujące wyniki eksperymentów z wodą. Czyich? Moich i Oli :) 
Ustaw miskę/talerz z wodą w jasnym miejscu, weź statyw, by aparat był stabilny, oraz strzykawkę z wodą w dłoń i do pracy! 
Ola była dzielna i robiła wszystko, co nam wpadło do głowy. Efekty tego zobaczycie na poniższych fotografiach :)
Osobiście jestem w miarę zadowolona z tych zdjęć, aczkolwiek uważam, że mogłyby być lepsze. Na pewno kiedyś to powtórzę przy lepszym świetle i z większą dokładnością.
Tymczasem, zapraszam do oglądania...






Ta część zdjęć moim zdaniem była najtrudniejsza. Wyostrzenie w odpowiednim miejscu było bardzo trudne, ponieważ nie wiedziałam gdzie spadnie dana kropla wody. Jednak jakoś sobie poradziłam :) 




Tu Ola wpadła na genialny pomysł, by umieścić wodę na monetach. Efekt był imponujący :)













Powyższa część całej sesji podobała mi się najbardziej. Najłatwiej było mi robić te zdjęcia, a Ola nie musiała robić nic skomplikowanego.
Na koniec łapcie podpaloną łódkę.


A ja Was żegnam z promiennym uśmiechem na twarzy :) 
Do następnego!